Trener

Z takim selekcjonerem nie może być nudno. Franciszek Smuda, który według kibiców czyni cuda, jako selekcjoner ma zwolenników, ale też mnóstwo przeciwników. Zapowiadał kiedyś, że do kadry weźmie Dariusza Szpakowskiego, a dobrego piłkarza poznaje po tym jak wchodzi po schodach. Oto selekcjoner reprezentacji Polski.

Zdjęcie Franciszek Smuda, podobno czyni cuda... (fot. PAP)

Franciszek Smuda
Urodzony: 22.06.1948 r. w Lubomi

SELEKCJONER
Debiut selekcjonerski:
14.11.2009 – Polska - Rumunia 0:1
Najwyższa wygrana:
23.01.2010 – Polska - Singapur 6:1
Najwyższa przegrana:
2010.06.08 – Hiszpania - Polska 6:0

TRENER

Kariera
1983 – VfR Coburg (Niemcy)
1984/87 – ASV Forth (Niemcy)
1988 – FC Herzogenaurach (Niemcy)
1989/90 – Altay SK (Turcja)
1990/92 – Konyaspor (Turcja)
1993 – FFV Wendelstein (Niemcy)
1993/95 – Stal Mielec
1995/98 – Widzew Łódź
1998/99 – Wisła Kraków
1999/2001 – Legia Warszawa
2001/02 – Wisła Kraków
2002 – Widzew Łódź
2002/03 – Piotrcovia
2003/04 – Widzew Łódź
2004 – Omonia Nikozja (Cypr)
2004/05 – Odra Wodzisław
2005/06 – Zagłębie Lubin
2006/09 – Lech Poznań
2009 – Zagłębie Lubin
2009 – reprezentacja Polski

Sukcesy
– Mistrzostwo Polski (3)
1995/96 – Widzew Łódź
1996/97 – Widzew Łódź
1998/99 – Wisła Kraków

– Puchar Polski (1)
2008/09 – Lech Poznań

– udział w fazie grupowej Ligi Mistrzów (1)
1996/97 – Widzew Łódź

PIŁKARZ

Kluby: Unia Racibórz (od 1962), Odra Wodzisław, Stal Mielec, Piast Gliwice, Vistula Garfield (USA), Harford Beicentennials (USA), Legia Warszawa, Oakland Stompers (USA), Los Angeles Aztecs (USA), San Jose Earthquakes (USA), SpVgg Fürth (Niemcy), VfR Coburg (Niemcy)

Sukcesy
– brak

O TRENERZE
Kiedy w styczniu 2009 roku Franciszek Smuda obejmował funkcję selekcjonera reprezentacji Polski, kibice nie mogli się nacieszyć. Zespoły "Franza" może nie zawsze odnosiły sukcesy, ale niemal zawsze grały ofensywnie, atrakcyjnie dla oka. Fani mieli świeżo w pamięci dobrą grę Lecha w Lidze Europejskiej, w której poznaniacy mierzyli się m.in. z Nancy, Deportivo La Coruna, Feyenoordem czy Udinese.

W dodatku był trenerem, który jako ostatni poprowadził polski zespół do udziału w Lidze Mistrzów.

Franek "złotousty"

Ale kibice wiedzieli też, że ze Smudą nie będzie nudno. Historii z "Franzem" w roli głównej jest mnóstwo. Mniej wysublimowane, kiedy zły po porażce obraził dziennikarkę Canal Plus (sprawę załagodził kupując jej kwiaty), czy kiedy powiedział o okresie przygotowawczym: –Zajechać to można kogoś w łóżku. Ale potrafi być również złotousty.

Choć w dobie postępu technologicznego wielu szkoleniowców niemal tyle samo uwagi co drużynie poświęca laptopowi, on od zawsze podkreślał znaczenie swojego trenerskiego „nosa” i wyczucia. W specyficzny sposób. – Ja to jestem taki Cygan, że poznam dobrego piłkarza po tym, jak wchodzi po schodach – oświadczył kiedyś dziennikarzom.

Innym razem, zapytany o ewentualne powołanie dla pozostającego wówczas bez klubu Euzebiusza Smolarka, selekcjoner stwierdził: – Jak mam brać pod uwagę takich zawodników, to może wezmę też Dariusza Szpakowskiego? Kiedy jakiś czas później dowiedział się od dziennikarzy, że Ebi podpisał kontrakt z grecką Kavalą, skomentował w swoim stylu: – Kawala to ja państwu mogę opowiedzieć.

Szeryf i detektyw

Czasami jednak ze Smudą nie ma żartów, o czym przekonali się Michał Żewłakow, Artur Boruc i Sławomir Peszko. Dwaj pierwsi musieli pożegnać się z reprezentacją po sławetnym „winnym” powrocie ze Stanów Zjednoczonych. I choć wielu dziennikarzy i kibiców głośno domagało się przywrócenia banitów, „Franz” pozostał nieugięty.

W wypadku Peszki postanowił nawet zabawić się w detektywa – kilka dni po wizycie skrzydłowego FC Koeln w izbie wytrzeźwień postanowił dowiedzieć się wszystkiego u źródła i... odwiedził niemiecki komisariat. Efekt? Dotychczasowy pewniak do wyjazdu na Euro z hukiem wyleciał z kadry.

Często żartobliwie mówi się, że fotel selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Polski to najbardziej eksponowana, obok funkcji prezydenta i premiera, posada w kraju. Można śmiało stwierdzić, że decyzje Franciszka Smudy – który ma tylu zwolenników, co przeciwników – wzbudzają nie mniej emocji, niż te podejmowane przez najważniejszych polityków.