Blanc: nie zlekceważymy Szwedów

Trener reprezentacji Francji Laurent Blanc podkreślił, że jego piłkarze nie mogą nie doceniać Szwedów przed ostatnim spotkaniem fazy grupowej Euro 2012, mimo że rywale stracili już szanse na awans do ćwierćfinału.

Zdjęcie Laurent Blanc i Karim Benzema (fot. Getty Images)

– Nie wolno nam Szwedów zlekceważyć. Musimy być dobrze przygotowani, bo to nie będzie łatwy mecz – powiedział Blanc przed spotkaniem w Kijowie.

Francuzi z dorobkiem czterech punktów prowadzą w tabeli grupy D. Mogą awansować do czołowej ósemki turnieju, nawet w przypadku porażki, ale pod warunkiem, że w rozgrywanej równolegle potyczce w Doniecku Ukraina nie wygra z Anglią. Szwedzi, po dwóch porażkach, nie mają już szans na ćwierćfinał.

– Szwedzi nie osiągnęli w ME zakładanych wyników, ale w obu przegranych meczach byli równorzędnym rywalem dla Ukraińców i Anglików. To wciąż silny zespół i bardzo niebezpieczny przeciwnik – dodał Blanc, który nie ma żadnych kłopotów kadrowych.

– Nie zamierzam jednak nikogo oszczędzać czy kalkulować. Na takie eksperymenty można sobie pozwolić tylko w przypadku pewnego awansu. A my wciąż musimy o to jeszcze walczyć. Zagramy w optymalnym składzie – poinformował.

Francuski trener nie myśli jeszcze o ewentualnej rywalizacji z Hiszpanią bądź Włochami w ćwierćfinale.

– Na razie skupiamy się na najbliższym meczu, nie wybiegamy myślami zbyt daleko do przodu – stwierdził.

Powiedział też, że poniedziałkowe rozstrzygnięcia w grupie C nie będą miały wpływu na jego drużynę.

– Obejrzymy w telewizji oba spotkania, jak wszystkie mecze do tej pory. Dowiemy się, który zespół zajął pierwsze miejsce, który - drugie, a które dwa pojadą do domu. To wszystko. Na naszą postawę w konfrontacji ze Szwecją nie będzie to miało żadnego wpływu – podkreślił.

– Każdemu przeciwnikowi należy się szacunek, ale takiemu, który odpadł z rywalizacji i nie ma już nic do stracenia - szczególny. Drużyny w takiej sytuacji są bardzo trudne do pokonania – zaznaczył bramkarz i kapitan Trójkolorowych Hugo Lloris.

Czytaj również: Ribery: zapomniałem smaku zwycięstwa