Michał Zawacki: Euro Kompromitacja

Euro 2012 będzie trampoliną, da zastrzyk energii polskiej piłce… Mało było takich, którzy wierzyli w cudowną moc imprezy UEFA i jej wielką spuściznę? Sam byłem przekonany, że polski futbol może tylko zyskać po największej sportowej imprezie zorganizowanej nad Wisłą. Jak większość muszę dziś leczyć kaca, który robi w głowie kibica bałagan większy niż niejedna dobra impreza.

Zdjęcie Śląsk Wrocław przegrał u siebie aż 0:3 (fot. PAP/Maciej Kulczyński)


Odjeżdżające pociągi


Jestem w sytuacji trudniejszej niż kibic ze Szczecina, Łodzi czy Konina – teoretycznie neutralny i środowo-czwartkowym blamażem zainteresowany ot po prostu. Może w łatwiejszej niż ludzie, którzy kibicowskie życie poświęcili Śląskowi, Lechowi, Ruchowi czy Legii a dzisiaj przy goleniu śpiewają nieśmiertelne "nic się nie stało…" Nieważne z jakiej pozycji patrzy się na mecze polskich zespołów. I tak widać odjeżdżające pociągi z napisami Champions League i Liga Europy… I znów zamiast marzeń o TGV pozostaje Maryla Rodowicz "wsiąść do pociągu byle jakiego". Najłatwiej będzie na stacji Warszawa Powiśle, choć przecież i Wrocław Stadion dostanie szansę poprawy wizerunku w eliminacjach LE.

Wrocław bez pieniędzy

Śląsk skompromitował się w ciągu tygodnia dwukrotnie i naprawdę nie przemawia do mnie argument Trenera Lenczyka, że granie słabe ale zakończone awansem nie może podlegać krytyce. Szanowny Panie Trenerze rewanżowy mecz z Buducnostią i ostatni z Helsinborgiem są antyreklamą piłki nożnej. Zarząd klubu chce zarabiać na dniu meczowym a kto teraz będzie chciał oglądać Pańskich piłkarzy. O tempo wolniejszych od rywala, niedokładnych i popełniających juniorskie gafy. W Śląsku przegapiono okres na wzmocnienie zespołu, przeciągnięto okres pracy nad wytrzymałością (piłkarze anonimowo mówią o "zajechaniu"). Wychodzi z tego finansowa strata wysokości co najmniej 1/3 rocznego budżetu klubu. Taka gra jak ostatnio to jawne narażanie spółki na straty finansowe.


Czeskie łzy cd…

Lech i Ruch mają tylko iluzoryczne szanse na awans. Wtajemniczeni się nie dziwią bo przecież w obu klubach wielkich zakupów nie było a wyprzedaż, szczególnie w Poznaniu, jak po Bożym Narodzeniu. Do Europy bez Rudniewa, Stilicia i Wojtkowiaka? Kto za nich? Strata wygenerowana w poprzednim sezonie nie pozwoliła na szaleństwa to źródełko i teraz wyschnie bardzo szybko. W Chorzowie największa strata to nominacja Waldemara Fornalika na Selekcjonera ale nawet z Kingiem Niebiescy nie przeszli by przeszkody w postaci Victorii Pilzno. Tam pół składu to reprezentanci Czech, tych samych Czech, które „spociły” oczy naszych reprezentantów 16 czerwca. Piłkarze z Pilzna wyłączyli Piecha i przed rewanżem mają spokojny weekend z rodzimą ligą.

Kasa nie gra

Legia ma bardzo duże szanse by wyeliminować SV Ried i pewnie zagra w kolejnej rundzie. Niestety głosy płynące z Austrii nie są krzepiące. Faworyt stracił dwie bramki, jedną znów po koszmarnym błędzie środkowego obrońcy. W ataku brakowało życia, gry bez piłki a na koniec jeszcze szczęścia. Bez tego ostatniego nie można marzyć o powtórce z poprzedniego sezonu. Czwórmecz polskich zespołów w ostatniej serii eliminacyjnej pucharów to kompromitacja T-Mobile Ekstraklasy. Wszystkie te mecze mają wspólny mianownik – kasa. Rywale mają mniejsze budżety, płacą piłkarzom kilkukrotnie mniej niż nad Wisłą. Stadiony (poza Ruchem) na których rywalizujemy są odbierane z zachwytem. Czego więc nam brakuje?

Popsuty rynek

Pokory i rozsądku, od piłkarzy po prezesów. Jedynym sposobem na zmuszenie naszych eksportowych piłkarzy do wysiłku jest obcięcie im poborów o 70% i ustanowienie premii rekompensujących te cięcia tylko w przypadku konkretnych sukcesów. Jest wynik, jest kasa. Klub nie zarobił, nie ma z czego płacić. Rynek jest popsuty a Ci, którzy twierdzą, że bez pieniędzy nie zbudujemy sukcesu niech popatrzą na Pilzno (z budżetem 4 miliony Euro grali w LM) albo odpowiedzą na proste pytanie. Ile razy Mistrzem Świata był Katar albo Zjednoczone Emiraty Arabskie?

Czytaj także: Michał Zawacki: pucharowe niestrawności